Jak zmienić swoje życie? Zacznij od świata wewnętrznego #1

REKLAMA: Ten artykuł zawiera boxy reklamowe. Jeżeli dokonasz zakupu za ich pośrednictwem, mogę otrzymać niewielką prowizję. Nie ponosisz z tego tytułu żadnych dodatkowych kosztów. Dzięki temu wszystko jest uczciwe i proste. Będę wdzięczny, gdy z nich skorzystasz. 😛 Dowiedz się więcej.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak zmienić swoje życie? Większość ludzi próbuje zmieniać świat wokół siebie – pracę, relacje, miejsce zamieszkania czy sytuację finansową. Sam również przez długi czas szukałem odpowiedzi na zewnątrz. Z czasem zrozumiałem, że każda trwała zmiana zaczyna się znacznie wcześniej – w naszym świecie wewnętrznym. W tym artykule opowiadam o drodze, która całkowicie zmieniła moje spojrzenie na życie i pokazała mi, że prawdziwa zmiana zaczyna się od siebie.

Jak zmienić swoje życie poprzez zmianę świata wewnętrznego
ŹRÓDŁO: © Janko Ogrodnik

Jeśli chcesz zmienić swoje życie, zacznij od świata wewnętrznego. To właśnie myśli, przekonania, emocje i wewnętrzny głos wpływają na decyzje, które podejmujesz każdego dnia. Gdy zmienia się wnętrze człowieka, stopniowo zaczyna zmieniać się również jego rzeczywistość.

W artykule przeczytasz

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jak zmienić swoje życie, jednak niewielu zastanawia się, od czego naprawdę warto zacząć. Przez wiele lat sam szukałem odpowiedzi na to pytanie, ale szukałem ich w świecie zewnętrznym. Dzisiaj wiem, że największy wpływ na nasze życie mają nie okoliczności, lecz sposób myślenia, przekonania, postawa oraz relacja z samym sobą.

Historia, którą za chwilę przeczytasz, nie jest poradnikiem ani gotową receptą na sukces jak zmienić swoje życie. To zapis moich doświadczeń, przemyśleń i wniosków, do których dochodziłem przez wiele lat. Mam nadzieję, że stanie się dla Ciebie inspiracją do spojrzenia na własne życie z innej perspektywy.

Dopiero po latach zrozumiałem, że ucieczka od problemów poprzez zmianę miejsca zamieszkania, pracy czy otoczenia nie rozwiązuje niczego. Problemy często podążają za nami. Trwała zmiana zaczyna się znacznie głębiej – w naszym świecie wewnętrznym. To właśnie ta myśl stała się początkiem historii, którą chcę Ci opowiedzieć.

Zacznijmy jednak od początku. W tamtym okresie wydawało mi się, że to sam Bóg postanowił dać mi ważną lekcję życia. Moje obecne spojrzenie na tamte wydarzenia opisuję poniżej.

Moje spojrzenie po latach - Gdzie mieszka Bóg

Aktualizacja: 24 grudnia 2022 r.

Kiedy pisałem ten fragment w 2018 roku, patrzyłem na Boga zupełnie inaczej – jako na kogoś, kto istnieje poza człowiekiem. Dzisiaj rozumiem, że wiadomość pochodziła od mojego wewnętrznego Boga, który daje mi życie i mieszka we mnie.

Bóg mocno się na mnie wkurzył, ale jednocześnie pomagał mi przejść przez wszystkie zawirowania mojego życia i zrozumieć, dlaczego mam to, co mam oraz dlaczego żyję tak, a nie inaczej. Dzisiaj wiem, że tak naprawdę sam stworzyłem sobie tę rzeczywistość, aby doświadczać życia, i nie mam prawa nikogo za to winić. Oczywiście, jeśli w ogóle można powiedzieć, że Bóg kiedykolwiek się wkurza. Moje obecne spojrzenie na to doświadczenie opisuję poniżej.

Moje spojrzenie po latach - Czy Bóg ocenia i segreguje ludzi?

Aktualizacja: 17 lipca 2023 r.

Dzisiaj uważam, że Bóg na nikogo się nie złości, ponieważ jest istnieniem i obserwatorem. Nie ocenia ludzi ani nie dzieli ich na lepszych i gorszych.

Przekonanie o Bogu, który karze i wynagradza, postrzegam jako element systemów religijnych służących podporządkowywaniu człowieka. Raczej mojemu wewnętrznemu Bogu zrobiło się mnie żal, że jestem taką zagubioną owieczką, miotającą się w swoim życiu, która nie wie co ze sobą ma zrobić.

Bóg postanowił, mi pomóc i wysłał do mnie wiadomość, poprzez innych ludzi, zdarzenia, zbiegi okoliczności, której na początku nie umiałem odczytać.

Jak zmienić swoje życie? Zacznij od świata wewnętrznego

Każda historia ma swój początek. Moja zaczęła się pewnego majowego poranka.

Spokojny majowy poranek, otwarte okno, śpiew ptaków, drzewa, światło słoneczne i budzący się dzień.

Dzień, który zapamiętałem na całe życie

20 maja 2018 roku. Na długo zapamiętam ten dzień. Nie dlatego, że wydarzyło się coś spektakularnego. Wręcz przeciwnie. Był to zwyczajny poranek, który z czasem okazał się początkiem jednej z najważniejszych zmian w moim życiu.

Wszystko zaczęło się od pięknego majowego poranka. Cudowny śpiew ptaków, szum wiatru i jego orzeźwiający powiew wpadający przez otwarte okno balkonowe obudziły mnie. Dzień przywitał mnie niezwykle pogodnie, a ja odpowiedziałem mu uśmiechem i radością. Pomyślałem, że mam dużo szczęścia, mieszkając w tak wspaniałym miejscu wśród lasów, zieleni, ciszy, gdzie śpiew ptaków uspokaja człowieka.

Każdy ma swoje poranne rytuały. Ja również od nich zaczynam dzień. Po ich zakończeniu przyszedł czas, aby sprawdzić, jakie informacje dotarły na mój telefon. Subskrybuję wiele kanałów. Czasami zastanawiam się, po co. Przecież i tak nie mam czasu, aby to wszystko czytać, oglądać i słuchać. Kasuję więc kolejne wiadomości, mówiąc sobie: „Muszę się z tego wypisać”, ale z jakiegoś powodu nigdy tego nie robię.

To słowo „muszę” zaczyna mnie irytować. Przecież nic nie muszę. Mogę i chcę. To właśnie te słowa powinny towarzyszyć mi każdego dnia.

Nie wiedziałem jeszcze, że to początek czegoś większego

Nie przypuszczałem wtedy, że w ciągu jednego dnia sześć różnych osób i wydarzeń przekaże mi dokładnie tę samą lekcję. Dopiero wieczorem zrozumiałem, że wszystkie prowadzą do jednego wniosku.

Co próbujemy zmieniać, zamiast zacząć od siebie?

Każdy by chciał zmienić świat, ale nikt nie chce zmienić siebie

Przez długi czas wydawało mi się, że zmiana życia wymaga zmiany otoczenia, pracy czy ludzi wokół mnie. Nie wiedziałem jeszcze, że odpowiedź przyjdzie do mnie w zupełnie nieoczekiwany sposób – podczas jednego zwyczajnego dnia.

Moją uwagę przykuł live Mariusza z kanału „Odmładzanie na surowo” zatytułowany „Zacznij od siebie, a będziesz mógł zmienić świat”. To od niego rozpoczął się ten niezwykły dzień.

Później sięgnąłem po książkę Beaty Pawlikowskiej i przeczytałem kolejny dzień z kursu pozytywnego myślenia – lekcję „Adoptowałam siebie” z książki Idę własną drogą. Co prawda jest to książka skierowana głównie do kobiet, ale również mężczyźni znajdą w niej wiele wartościowych przemyśleń. Obecnie jest dostępna w księgarniach:

Codziennie staram się czytać, dlatego sięgnąłem po książkę Michała Wawrzyniaka „Nie interesuje mnie bycie zwykłym człowiekiem”. Czytam ją, ponieważ chcę zmienić swoje życie. Chcę stać się niezwykłym człowiekiem. Mam dość szarości, samotności i wegetacji. Tego dnia czytałem rozdział o egzystencji, czyli – jak mówi Michał – o tym, jak ogarnąć swoją kuwetę.

Następnie obejrzałem live Krzysztofa Paucha, świetnego lidera z branży MLM. Miałem kiedyś okazję z nim rozmawiać i uczestniczyć w jego szkoleniach. Tytuł transmisji brzmiał: „Nigdy nie jest za późno. Czy jesteś osobą przedsiębiorczą?”. Na koniec obejrzałem live Agnieszki Veduty zatytułowany „Zmiany w życiu zaczynają się od zmiany siebie”.

Co niszczy nasz świat wewnętrzny?

Człowiek otoczony myślami: „nie dam rady”, „nie potrafię”, „nie jestem wystarczająco dobry”.

Ja natomiast uparcie broniłem się przed wprowadzeniem zmian, (tworząc) odbierając w swojej głowie myśli, które nie służyły mojemu rozwojowi. Wiesz, myśli tego typu: „nie dam rady”, „nie potrafię”, „nie umiem”, „nikt mnie nie lubi”, „nikt nie chce ze mną rozmawiać”, „nie jestem godny zaufania” i takie tam pierdoły i dyrdymały. Pozwoliłem sobie wmówić te wszystkie kłamstwa, a jeszcze, aby było ciekawiej, uwierzyłem w nie.

Zrobiłem to sam sobie i pozwoliłem na to innym, dając im przyzwolenie. Tak się dzieje, gdy człowiek ma małą świadomość życia, jest ignorantem, uznaje tylko siebie, uważa, że wszystko wie najlepiej, że jest najmądrzejszy oraz że pozjadał wszystkie rozumy. Taki byłem, dlatego nic dziwnego, że otrzymałem to, co sam sobie zamówiłem od świata. 

Jak w takiej sytuacji możliwy jest postęp i rozwój? Przecież przez takie myślenie następuje degradacja życia, a nie rozwój. Na takiej drodze życia człowiek się cofa, zamiast iść do przodu. Bóg chce, abyśmy wzrastali w miłości! Pragnie tego, aby każdy człowiek rozwijał się i był szczęśliwy oraz odkrywał to, co nieznane w swoim życiu, zdobywając doświadczenie i mądrość. Celem naszym jest powrót do źródła, miejsca, z którego wyszliśmy.

Podstawowa zasada brzmi: „Czyń każdemu to, co chcesz, aby tobie uczyniono”, czyli – jednym słowem – nie wolno nikomu szkodzić. Mało tego, nie wolno nam szkodzić także samym sobie. Wszystko opiera się na naturalnym prawie, które jest sprawiedliwe dla każdego. Na prawie siewu i zbioru. Nikola Tesla powiedział, że jeśli będziesz myślał o życiu i świecie w kategoriach energii, wibracji i częstotliwości, zrozumiesz, jak działa świat i życie. Na tym poziomie wszystko jest rozliczane sprawiedliwie. Nikt nie jest w stanie od tego uciec. To jest wspaniałe.

Tak naprawdę chcę żyć lepiej, chcę, aby mi się powodziło, chcę być szczęśliwy, chcę, aby mnie kochano, ja też chcę kochać. Chcę być bogaty i godnie żyć. Chcę podróżować po świecie wtedy, kiedy i jeśli mam na to ochotę. Poznawać nowych i ciekawych ludzi. Czuć ekscytację i radość życia. Chcę smakować życia. Dlaczego więc tak nie jest? To paradoks, którego nie mogę pojąć. Zauważyłeś to także u siebie? Jestem przekonany, że znaczna większość ludzi boryka się z podobnymi przeżyciami i wyzwaniami w swoim życiu.

Warto zapamiętać!

Własny tekst

  1. To, co myślisz o sobie każdego dnia, stopniowo staje się sposobem, w jaki przeżywasz swoje życie.
  2. Nikola Tesla powiedział, że jeśli będziesz myślał o życiu i świecie w kategoriach energii, wibracji i częstotliwości, zrozumiesz, jak działa świat i życie
  3. To co zasiejesz, zbierzesz z nadwyżką.

Sześć bodźców, które odbierają wewnętrzny spokój

W jeden dzień otrzymałem sześć razy tę samą lekcję, ten sam temat do przemyślenia i zastosowania. Czy to przypadek? Dobrze, zgodzę się, że raz, może dwa razy – to jeszcze może być przypadek. Ale sześć razy? Tu już nie można mówić o przypadku ani zbiegu okoliczności. To był znak, przekaz mówiący mi, co mam zrobić i w jakim kierunku powinienem teraz podążać. Nie wierzę w przypadki. Wszystko ma jakiś cel. Wszystko czemuś służy. Wszystko kreujemy w naszym życiu naszymi myslami.

Jakiś czas temu postanowiłem zwracać uwagę na to, że

  1. Każda sytuacja, która przydarza mi się w życiu, jest lekcją,
  2. a każdy napotkany człowiek – nauczycielem.

Nie musi to być guru, człowiek sukcesu czy idol. Dla mnie nie są to ludzie do naśladowania. Często jest to zwykły człowiek, który może nas czegoś nauczyć, na przykład sprzedawca w sklepie. Moje obecne spojrzenie na to doświadczenie opisuję poniżej.

Moje spojrzenie po latach - Świat jest lustrem naszego wnętrza

Aktualizacja: 21 stycznia 2024 r.

Dzisiaj uważam, że inni ludzie są dla nas jak lustro, w którym dostrzegamy własne cechy, ułomności, przekonania, reakcje. Dostrzegamy także te dobre cechy, które warto pielęgnować i rozwijać. To, jak ich odbieramy, często mówi wiele o tym, co sami nosimy w swoim wnętrzu.

Człowiek patrzący w lustro, ale w odbiciu widzący swoją spokojniejszą lub silniejszą wersję

Co sprawiło, że zacząłem zmieniać swoje życie?

Czasami jedno wydarzenie potrafi zmienić sposób myślenia. U mnie nie było to jednak jedno wydarzenie, lecz sześć różnych osób, książek i sytuacji, które w ciągu jednego dnia przekazały mi dokładnie tę samą lekcję.

Moje sześć życiowych lekcji

Tego dnia sześć różnych osób, książek i wydarzeń przekazało mi tę samą lekcję. Każda z nich pokazywała problem z innej perspektywy, ale wszystkie prowadziły do jednego wniosku – prawdziwa zmiana zaczyna się od siebie.

Kiedy zrozumiałem, że problem nie jest na zewnątrz

Czego zatem nauczyłem się dzisiaj? A może inaczej – co sobie uświadomiłem i zrozumiałem? Świadomość, że czegoś mogę nie wiedzieć, jest początkiem poznania. Bardzo mnie zaskoczyło, że potrzebowałem aż sześciu uderzeń, aby zrozumieć ten przekaz. Dlaczego tak się stało? Ponieważ w moim umyśle nie było myśli, że istnieją rzeczy, których jeszcze nie wiem, a których mogę się nauczyć, pod warunkiem że będę uważnie obserwował siebie, swoje otoczenie i życie. Bóg i świat są cierpliwi, a mnie tej cierpliwości brakowało.

Bóg się nie śpieszy. Nie ma takiej potrzeby. Bóg jest obserwatorem życia. To człowiek wykazuje się niecierpliwością i ciągłym pośpiechem. Bóg jest istnieniem. My również powinniśmy nauczyć się doświadczać życia w chwili obecnej. Bóg najpierw daje nam delikatne sygnały, jakby mówił: „Obudź się, człowieku”. Jeśli ich nie dostrzegamy, daje nam coraz silniejsze bodźce – aż do skutku.

Michał pisze w swojej książce, że najpierw wpada nam do oka pyłek, później większy paproch, następnie drzazga. Potem otrzymujemy w plecy strzałę, a na końcu pod nogi zostaje rzucona kłoda, abyśmy się opamiętali albo wreszcie coś dostrzegli. Jeśli to nie pomoże, pozostaje jeszcze dół, do którego wpadamy i grzęźniemy nie tylko w nim, ale również w błocie, które sami stworzyliśmy. Zaczynamy panicznie się miotać, coraz bardziej oblepiając się tym błotem, aż w końcu taplamy się w nim całkowicie, niczym przysłowiowa świnia.

W momencie, gdy się zmęczymy, przestajemy rzucać się w tym błocie i wtedy wszystko zaczyna się zmieniać. To jest właśnie tak zwane odpuszczenie tego, co oferuje świat zewnętrzny. Wszystko dzieje się po to, abyśmy mogli się obudzić i dostrzec coś, co pozwoli nam zmienić swoje życie na takie, jakiego naprawdę pragniemy. Jeśli jednak nadal jesteśmy uparci, otrzymujemy kolejne ciosy, które mają nas obudzić.

Im szybciej się obudzimy, tym mniej cierpienia zaznamy na swojej drodze. Jak to zrobić? Trzeba się wyciszyć i posłuchać swojego wewnętrznego głosu. Co nam mówi? Wówczas możesz usłyszeć:

  1. „Zostaw to. To jest złe dla ci